Katarzyna Rząsa i jej pasja do projektowania wnętrz

Katarzyna Rząsa

RZĄSA ATELIER

Katarzyna Rząsa jest absolwentką Wydziału Architektury Wnętrz krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz Wydziału Wzornictwa i Architektury Wnętrz łódzkiej ASP.

W swoim dorobku posiada realizacje zarówno z zakresu architektury wnętrz (prywatnych oraz komercyjnych), ale także w strefie wzornictwa przemysłowego, identyfikacji wizualnej oraz malarstwa czy rzeźby. Projektowanie to jej pasja.

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z projektowaniem?

Już będąc dzieckiem, wchodząc do czyjegoś mieszkania miałam w głowie wizję co, gdzie i jak poprzestawiać, czy poprawić. Pewnego dnia zobaczyłam w kolorowej gazecie artykuł o pewnej zagranicznej projektantce i jej zdjęcie na tle bardzo zwariowanego wnętrza. To było to. Byłam zachwycona tym, co stworzyła i chciałam być jak ona. Rodzice zapisali mnie więc na kurs rysunku i malarstwa przygotowujący na studia. Od tej pory świat sztuki i projektowania pochłonął mnie bezwarunkowo.
 

Jak wyglądają możliwości edukacji projektowania i wzornictwa? Co sprawiło Pani największe trudności podczas nauki w szkole wyższej?

To zależy od danej uczelni moim zdaniem. Miałam okazję studiować na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie kładziono nacisk głównie na tradycyjne umiejętności manualne i przestrzenne, jak malarstwo, rzeźba czy inne sztuki projektowe, gdzie studenci wykonywali odręczne rysunki i makiety. Z kolei na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, gdzie ukończyłam studia magisterskie, na piedestale postawiono działania komputerowe. Jedno i drugie jest bardzo ważne w pracy projektanta, dlatego cieszę się, że miałam możliwość skorzystać z obydwu opcji. Doskonale byłoby jednak połączyć jedno i drugie w jednym miejscu.
 

Czy studia przygotowują do pracy w zawodzie? Czy warto raczej od samego początku myśleć o praktyce zawodowej w biurach projektowych?

Studia pokazują raczej w jaki sposób myśleć o projektowaniu i jak odnaleźć własną drogę. Uczą podstaw zasad kompozycji, perspektywy, sposobu łączenia różnych kształtów i faktur oraz dostarczają dużą wiedzę na tematy związane z szeroko pojętą sztuką. Z pewnością też wyzwalają kreatywność i pokazują, jak myśleć nieszablonowo. Zmuszają wręcz do własnych poszukiwań w obrębie projektowania. Bez tej wiedzy, dzisiaj byłoby mi bardzo ciężko. Jednakże całe zaplecze techniczne, takie jak umowy, kosztorysy, materiały, rysunki wykonawcze, rozmowy z wykonawcami i klientami oraz wiele innych, z którymi mam do czynienia na co dzień, to wynik mojego własnego zainteresowania oraz rzeczywiście praktyk w innych biurach projektowych. Także własnego doświadczenia. 

Proszę nam opowiedzieć o początkach pracowni RZĄSA ATELIER.

Praktyki zawodowe w innych biurach bardzo pomogły mi się rozwinąć zawodowo, ale niestety, nie miałam bezpośredniego kontaktu z klientem. Niekoniecznie też odpowiadało mi to, że nie mogę w pełni wykazać się swoimi umiejętnościami, a jedynie wykonywać dany etap pracy nad projektem, który ktoś mi zlecał.  Praca pod własnym nazwiskiem i własną marką była moim marzeniem, odkąd pamiętam. Bardzo lubię słuchać ludzi, ich potrzeb, wyobrażeń i ubierać te wyobrażenia we własne wizję. I tak to się zaczęło. Od jednego indywidualnego zlecenia, przez kolejne - klienci zaczęli mnie polecać. 

Projekt: Rząsa Atelier
Projekt: Rząsa Atelier
Projekt: Rząsa Atelier

Jakie wnętrza lubi Pani projektować?

Pełne intensywnych kolorów, eklektyczne, dopasowane do mieszkańców.  Bardzo nie lubię zamykać się w schematach. Jednakże mam pewne zasady, których staram się trzymać. Lubię określać motyw przewodni, którym może być zarówno temat, kształt, wzór, kolor czy materiał. Musi być także zachowana odpowiednia proporcja pomiędzy tzw. “bazą” we wnętrzu, a pozostałą estetyką. Zawsze staram się także dodawać wisienkę na torcie w postaci np. fantastycznej lampy lub innego elementu, który przykuje uwagę. 
 

Kim są Pani klienci?

Czasy, kiedy miejsce do życia ma być tylko funkcjonalne, już dawno minęły. I odwrotnie, żeby nie zagubić się w nadmiarze dostępnych aktualnie na rynku, przepięknych rzeczy, trzeba się niejednokrotnie natrudzić. Dlatego też wychodzę z założenia, że trafiają do mnie klienci, którzy są świadomymi konsumentami. Chcą, aby ich domy, mieszkania czy miejsca pracy były zaprojektowane zgodnie z zasadami ergonomii, a stylistyka odpowiadała im upodobaniom, jednocześnie wyróżniając się na tle standardowych rozwiązań. A projekt, oprócz tego, daje im również możliwość zminimalizowania błędów podczas realizacji inwestycji.

Jak wygląda Pani dzień pracy? Rozpoczyna go Pani od…?

… zawsze od wyprowadzenia na szybki spacer moich dwóch pomocnic Lajli (posokowiec bawarski) i Lili (gończy polski) - to dla mnie podstawa, żeby móc pracować w skupieniu i rozciągnąć nieco kości przed pracą, która najczęściej jednak jest w trybie siedzącym.  :) 
A tak zupełnie na poważnie, każdy dzień mojej pracy jest różny. Aspektów, które należy zawrzeć w projekcie, jest mnóstwo. Są dni, kiedy nieprzerwanie przygotowuję wizualizacje lub dokumentację, ale też i takie gdzie jestem na spotkaniach z klientami, przedstawicielami handlowymi, czy wykonawcami na nadzorach. A czasami wszystko naraz. Jest to praca 
w dużym stopniu kreatywna i zmuszająca umysł do wysiłku. W związku z tym, żeby zachować równowagę i nie popaść w tryb maszyny, czasami zdarzają się dni, gdzie zwalniam tempo i oglądam inspirację, czytam, edukuję się lub maluję (żeby nie stracić również warsztatu odręcznego).
 

Najczęstsze wątpliwości i obawy, jakie spotyka Pani u inwestorów?

Najczęściej jest to obawa o ekipę wykończeniową. W Polsce takie firmy nie cieszą się zbyt dobrą sławą. Zauważyłam też, że im więcej opcji i możliwości pokazuję klientom, tym ciężej im się zdecydować. Oczywistością jest, że klienci nie znają ogromu dostępnych materiałów na rynku, a gdy w trakcie projektu, zagłębiają się coraz bardziej w dany temat, trudniej im podjąć decyzję. Wtedy właśnie pojawia się obawa, czy aby na pewno dokonany przez nich wybór będzie dobry. 

Projekt: Rząsa Atelier
Projekt: Rząsa Atelier

Materiał, z którym najbardziej lubi Pani pracować?

Zapewne nie będzie to zbyt oryginalna odpowiedź, ale jest to drewno. Dzisiejsze możliwości obróbki tego materiału są na tak wysokim poziomie, że możliwości wykorzystania tego materiału są naprawdę ogromne. Potrafi być plastyczne (jak np. w meblach z giętej sklejki). Nie można mu też odmówić tego, że jest ponadczasowe, trwałe i z pewnością ociepli nawet najbardziej surową aranżację.  Różne odcienie, faktura czy przekrój słojów - nie ma dwóch takich samych kawałków drewna, nie będzie dwóch takich samych aranżacji z wykorzystaniem tego materiału. Jest doskonałą bazą pod niemalże każde wnętrze, niezależnie od stylu. Jeżeli zaś chodzi o materiał, który lubię używać w detalach - jest nim ceramika, w postaci płytek ceramicznych, czy np. lamp. Oczywiście, są to już gotowe produkty, bez możliwości personalizacji, ale ten materiał kojarzy mi się  z szykiem, stylem, prostotą kształtów i poniekąd również niepowtarzalnością, zwłaszcza gdy produkt wygląda jak ręcznie wykonany. 
 

Ulubiony kolor?

Pomimo tego, że uwielbiam projektować wnętrza pełne nasyconych kolorów, wbrew pozorom dla mnie samej stworzone są biele, off white i  beże, powszechnie uznawane za pozbawione koloru. Każdy kolor nastraja w ukierunkowany sposób, a te właśnie neutralne dają mi możliwość złapania oddechu, zwłaszcza, gdy na co dzień moja praca opiera się na kolorach. Biel jest niesamowicie wysublimowana i potrafi być zmienna w zależności od otoczenia. Myśląc o moim gabinecie (miejscu pracy) marzeń - całe jest właśnie w tej tonacji z akcentem głębokiego burgundu, czy różnego rodzaju niebieskości, które, moim zdaniem, podkreślają mój charakter. 

Czy ma Pani swój ulubiony mebel, dobrze i pięknie zaprojektowany przedmiot, który lubi Pani używać w swoich projektach? Co to jest?

Nie wiem, czy można to nazwać stricte meblem, chociaż w dzisiejszych czasach wydaje mi się, że tak. Są to lampy. Skupiam na nich bardzo dużą uwagę, ponieważ oprócz oczywistej funkcji jaką jest oświetlenie, potrafią nadać charakter całemu wnętrzu, podkreślić je i zazwyczaj są wisienką na torcie całej aranżacji. W moich projektach grają naprawdę ważną rolę. Nie ważne, czy jest to wnętrze pełne przepychu, gdzie lampa jest widoczna na pierwszy rzut oka, czy minimalistyczna aranżacja, gdzie światło w subtelny sposób wydobywa walory projektu. Niejednokrotnie staram się przekonać inwestora, aby przeznaczyć większy budżet na ten właśnie element w projekcie. 
 

Projekt: Rząsa Atelier
Projekt: Rząsa Atelier

Którego z współczesnych polskich projektantów/ designerów ceni Pani najbardziej?

Jest całkiem sporo polskich pracowni, które śledzę z zapartym tchem, bardzo im kibicuję i czekam na każdy następny projekt. Natomiast moim absolutnym autorytetem z obecnie działających, jest dwóch nie polskich, a ukraińskich projektantów -  Igor Sirotov i Sergey Makhno. Jestem zafascynowana ich działaniami, do tego stopnia, że pomimo tego, że sama projektuję wnętrza i oczywistością być powinno, że własny dom zaprojektuję własnoręcznie, jednak zastanawiałam się przez chwilę, czy nie oddać wnętrz mojego domu, który jest w niedalekich planach, w ich ręce. :)
 

Sztuka we wnętrzach… Czy Pani zdaniem ma ona znaczenie?

Olbrzymie. Sztuka od zawsze była i jest i będzie wzbudzać we mnie duże emocje i wewnętrznie mnie poruszać.  O ile malarstwo, grafika, techniki komputerowe i wydruki są dosyć popularne, moim marzeniem jest, aby ludzie otworzyli się na rzeźbę. Niestety, w polskich wnętrzach bardzo często ogranicza nas metraż i budżet. W związku z tym, chcąc wyjść naprzeciw tym ograniczeniom, otworzyłam własną markę Mujo Manufacture (www.mujo.pl) gdzie wykonujemy minimalistyczne, trójwymiarowe reliefy/płaskorzeźby ścienne, wpisujące się w obecne trendy projektowe. 
 

Autor wywiadu

Dominika Wiewiórska

Redaktor naczelna imello.pl

Tagi

section logo

Inne wywiady

section logo
imello logo